Sposób na dochodowy biznes – bez wkładu własnego !

Podzielę się z Wami historią kolegi Bartka, który jak się przekonacie, otworzył bez własnego wkładu swój biznes i dzięki niemu odmienił całkiem swoje życie.

………………………………………

cześć,

siedzę o 1:13 przed komputerem po powrocie z pracy, ze sklepu którym zarządzam i w którym ja sam pracuję, pracuje w nim również moja dziewczyna i jeszcze dwóch naszych pracowników,

teraz to dla mnie oczywiste że własna firma to piękna sprawa i że dobrze jest zrobić coś trudnego po to żeby się trochę bardziej uwolnić od zależności od innych
za 2 dni (23 maja 2013) podpisuję umowę przedwstępną zakupu swojej pierwszej nieruchomości, [ >> zobacz video mieszkania Bartka ]

zresztą po to otworzyłem firmę żeby kupić mieszkanie, samochód i mieć na życie, z moim charakterem pewnie nigdy nie doczekałbym w żadnej firmie jako pracownik na zdolność kredytową, wcześniej by mi się znudziło albo by mnie wyrzucili …

przez rok czasu prowadzenia sklepu przeżyłem bardzo dużo ciężkich dni i nocy, bywały dni w których stałem już na skraju załamania ale myśl żeby zamknąć to wszystko i zacząć pisać CV skutecznie doprowadzała mnie do pionu,

wystarczy wypić 1,5 litra wody i człowiek podnosi się z wyczerpania fizycznego i psychicznego i dalej może pracować …

teraz po opanowaniu już podstawowych rzeczy w handlu oraz po zatrudnieniu odpowiednich ludzi mam więcej czasu dla siebie, często po 3-4 dni w tygodniu, mam dosyć dobry dochód, stać mnie na mieszkanie i może już niedługo kupię samochód żeby o północy nie wracać z małym dzieckiem pieszo do mieszkania …

patrzę teraz na rynek pracy i na rynek franczyzy w Polsce – pracy brak a ofert franczyzowych jest całe mnóstwo!

o co w tym chodzi? franczyza nie jedno ma imię, ja opiszę to na własnym przykładzie ale zachęcam do pogłębienia wiedzy w tym temacie a już wkrótce będziecie mogli sami prowadzić swój punkt franczyzowy który będzie początkiem drogi do wolności i dobrego życia

znalazłem w internecie ofertę prowadzenia sklepu we Wrocławiu, napisałem zgłoszenie i wyraziłem chęć prowadzenia takiego sklepu, skontaktował się ze mną menedżer sieci i przedstawił warunki, wtedy była to istna czarna magia bo nie wiedziałem o tym nic a nic,

wiedziałem za to że będę zarabiał, że muszę zarejestrować działalność, że muszę pojechać na szkolenie w okolice Warszawy, że muszę wpłacić 17,000 zł. kaucji, że muszę wyrobić książeczkę sanepidu, że muszę zrobić mnóstwo rzeczy takich jak zatrudnić pracowników, zapłacić im, robić zamówienia, wykładać towar, płacić za przeterminowane produkty i kradzieże, że sklep będzie czynny od 6 rano do 23 wieczorem, i że będę odpowiedzialny za 100 innych rzeczy …

a ja nie miałem żadnych oszczędności, byłem na wypowiedzeniu z pracy, mieszkałem w innym mieście o 100 km od Wrocławia i spodziewałem się dziecka …
teraz brzmi to jak dobra przygoda ale wtedy tak nie było, mówiłem do siebie w tonie rozkazującym że to mam tak załatwić żeby ten sklep otworzyć,

i oto stało się, znalazłem mieszkanie we Wrocławiu za 800 zł już z mediami, znalazłem tymczasową pracę za 700 zł miesięcznie i czekałem na sklep … 6 miesięcy,

w tym czasie koszty przewyższały dochody ale nie wiedzieć czemu właściciel mieszkania nie upominał się przez ten czas o pieniądze… chyba taki dar od losu, poważnie – przez pół roku nie płaciłem za mieszkanie, bardzo ładne mieszkanie, oczywiście w końcu się upomniał i miałem do spłaty 5,000 zł zaległości ale to już inny temat… (spłaciłem go w 9 ratach po otworzeniu sklepu)

w końcu sklep został wyremontowany i miał być oddany mi do administracji, założyłem firmę w jednym okienku, hehe, wymyśliłem nazwę i stało się, podpisałem umowę ale wciąż nie miałem pieniędzy,

wiedziałem że na rynku były banki które oferowały kredyty dla firm które dopiero się otwierają, złożyłem wniosek (FM Bank, kredyt z ubezpieczeniem spłaty przez Unię), napisałem biznes plan i czekałem, w tym czasie franczyzodawca (Kolporter, sieć sklepów „Dobry Wybór„) już chciał dostać pieniądze za kaucję, a ja nie miałem nic, wynegocjowałem że wpłacę tylko 5,000 zł. a resztę spłacę z miesięcznych dochodów, potem dzwoniłem po znajomych i rodzinie ale nikt nie miał mi pożyczyć, jedynie siostra która niedawno brała ślub powiedziała że mi pomoże…

w ogóle o niej nie pomyślałem, ale bardzo mnie to podniosło na duchu…
na drugi dzień dostałem zgodę na kredyt od banku, podziękowałem siostrze i wziąłem kredyt, wpłaciłem pieniądze i zostałem pełnoprawnych franczyzobiorcą, a dokładnie ajentem sklepu wielobranżowego,

nie jest to jakiś złoty biznes ale dla kogoś kto niemalże przymierał głodem to było jak znalezienie skarbu ze złotymi monetami,

teraz prowadzenie firmy nawet takiej w której jestem mocno ograniczony co do inwencji twórczej jest niesamowite i stwarza mi wiele możliwości – mogę sam sobie decydować o zdolności kredytowej, szukać kosztów, rozwijać się jako pracodawca i mieć czas dla syna i na rzeczy które są dla mnie ważne (np. zrobić jednorazowego grilla nad brzegiem jeziora prawie w centrum osiedla)

zrobiłem coś z czego jestem dumny i mimo że codziennie są problemy to jestem szczęśliwy i już trochę bardziej wolny niż byłem wcześniej, sam z dziewczyną ustalam kiedy mam mieć wolne, sami ustalamy jaka atmosfera ma panować w miejscu pracy, chodzimy do pracy z podniesioną głową…

jeśli jesteś ambitny i marzysz o prowadzeniu firmy ale nie masz pieniędzy ani pomysłu to polecam Ci wybrać i uruchomić jeden z konceptów franczyzowych, zaczniesz się uczyć a Twoje oczy otworzą się na świat możliwości biznesowych, świat dużej ilości czasu wolnego, świat stałego dopływu pieniędzy, piękny świat….

trzymam kciuki a zainteresowanych zapraszam do kontaktu
b.marczyk@wp.pl

polecam wpisać do wyszukiwarki „franczyza” „franczyza w Polsce” i dowiedzieć się o różnych rodzajach franczyzy, branżach i warunkach przystąpienia do jednej z nich

pozdrawiam
Bartek Marczyk

—————————————

 

A tak na marginesie, Bartek to zajebiście PRZYJAZNY człowiek, który ma misję dzielenia się swoimi doświadczeniami z innymi, więc jeśli chcesz otworzyć podobny  biznes to Bartek na pewno Ci pomoże :)

Bartek, jestem z Ciebie zwyczajnie BARDZO DUMNY i TRZYMAM KCIUKI  !!!!

Pozdrowionka

Dr Ziuber

 

–> Zobacz kontynuację historii napisaną przez Nelę Sukiennik (dziewczynę Bartka) –> Wystarczą chęci